
Drodzy Nauczyciele, Pracownicy, Uczniowie i Rodzice Trzydziestki!
Między ocenianiem a docenianiem jest zaledwie jedna litera. Niby niewiele, a jednak zmienia się cała filozofia.
W szkole na co dzień oceniamy niemal wszystko. Wiedzę, postępy, zachowanie, osiągnięcia, efektywność, realizację planów. Mierzymy, porównujemy, podsumowujemy. Mamy do tego dzienniki, arkusze, zestawienia, statystyki i niezliczone rubryki, które - mam czasem wrażenie - potrafią rozmnażać się szybciej niż nasze pomysły na kolejne przedsięwzięcia. A przecież tego, co w edukacji najważniejsze, często nie da się wpisać do żadnej tabeli. Jak zmierzyć moment, w którym uczeń po raz pierwszy uwierzył we własne możliwości? Jak wycenić cierpliwość nauczyciela, który po raz siódmy tłumaczy to samo, ale za siódmym razem znajduje wreszcie właściwe słowa? Jak policzyć wszystkie drobne gesty życzliwości, które sprawiają, że ktoś przekracza próg szkoły z poczuciem, że jest tu mile widziany? I wreszcie - jak ocenić pracę tych, których sukces polega często właśnie na tym, że nikt nie zauważa problemów, bo zdążyli je rozwiązać, zanim stały się problemami?
Dlatego 14 października chciałbym na chwilę zamienić ocenianie na docenianie. I przypomnieć, że w edukacji nie wszystko, co można policzyć, naprawdę się liczy. I nie wszystko, co się liczy, można policzyć. Tegoroczny Dzień Edukacji Narodowej przyniósł naszej Trzydziestce wyjątkowo dużo powodów do dumy. W ciągu zaledwie dwóch dni uczestniczyliśmy w trzech uroczystościach, podczas których doceniono pracę osób tworzących naszą społeczność.
13 października, podczas uroczystego ślubowania uczniów klas pierwszych XXX LO, miałem przyjemność wręczyć Nagrody Dyrektora dziesięciu nauczycielkom:
Nagrody Dyrektora otrzymali również pracownicy administracji i obsługi:
Każdemu z nagrodzonych serdecznie gratuluję!
Jest coś symbolicznego w tym, że nagrody wręczyliśmy właśnie podczas ślubowania pierwszoklasistów. Młodzi ludzie rozpoczynający nowy rozdział swojego życia spotkali się z tymi, którzy od lat pomagają pisać podobne historie. Jedni dopiero przekraczają szkolny próg, drudzy każdego dnia dbają o to, aby za tym progiem działo się coś wartościowego.
Tego samego dnia, 13 października, w Sali Obrad Rady Miasta Krakowa, odbyła się uroczystość wręczenia Nagród Prezydenta Miasta Krakowa. Wyróżnienia wręczył pełniący funkcję Prezydenta Miasta Krakowa Pan Stanisław Kracik. Uroczystość prowadziła Dyrektor Wydziału Edukacji i Projektów Edukacyjnych Pani Magdalena Mazur, a wśród obecnych był również Małopolski Wicekurator Oświaty Pan Artur Pasek. Nagrody Prezydenta otrzymały nasze Wicedyrektorki - Pani Patrycja Gołąbek-Jonak oraz Pani Edyta Wójcik, których kandydatury zostały zgłoszone na wniosek naszego liceum.
Edyto, Patrycjo - gratuluję Wam szczególnie mocno! Wiem, ile odpowiedzialności kryje się za codziennym funkcjonowaniem szkoły. Ile decyzji trzeba podjąć, zanim inni dowiedzą się, że w ogóle trzeba było je podejmować. Ile spraw wymaga nie tylko wiedzy i doświadczenia, ale także odwagi, cierpliwości i umiejętności zachowania spokoju wtedy, gdy okoliczności raczej do spokoju nie zachęcają.
Nagrodę Prezydenta otrzymałem również ja. Przyjmuję ją z wdzięcznością, ale i ze świadomością, że choć na dyplomie znajduje się jedno nazwisko, pod wieloma sukcesami szkoły należałoby umieścić znacznie więcej podpisów.
Fakt, że wyróżnione zostało całe kierownictwo XXX LO, ma dla mnie szczególne znaczenie. To potwierdzenie, że kierunek zmian, który wspólnie obraliśmy, jest zauważany także poza murami Trzydziestki.
14 października 2026 roku, w Auli Centrum Kongresowego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, Małopolska Kurator Oświaty Pani dr Gabriela Olszowska wręczyła Medale Komisji Edukacji Narodowej naszym nauczycielom – Pani Renacie Śliwie oraz Panu Jakubowi Krzakowi.
Pani Renato, Panie Jakubie – przyjmijcie moje najserdeczniejsze gratulacje! Medal Komisji Edukacji Narodowej jest szczególnym odznaczeniem za zasługi dla oświaty i wychowania. To piękne uhonorowanie Waszej pracy, ale także powód do dumy dla całej Trzydziestki.
Trzy uroczystości. Trzy formy uznania. Wiele nazwisk. A za nimi jedna wspólna historia - historia ludzi, którym się chce.
W czasach, w których tak wiele mówi się o zmęczeniu, wypaleniu, kryzysach i trudnościach edukacji, to ostatnie stwierdzenie nabiera szczególnego znaczenia. Bo przecież najłatwiej jest powiedzieć: „Nie da się”. Nieco trudniej zapytać: „A gdyby jednak spróbować?”. Jeszcze trudniej zakasać rękawy i rzeczywiście coś zrobić. A my w Trzydziestce od ponad dwóch lat coraz częściej wybieramy tę trzecią odpowiedź. Zmieniają się przestrzenie, powstają nowe pracownie, pojawiają się kolejne możliwości, rozwijają się współprace, projekty i pomysły. Czasem mam wrażenie, że nasze plany wyprzedzają kalendarz, a rzeczywistość nie zawsze nadąża za naszą wyobraźnią. Ale wolę szkołę, w której trzeba czasem studzić zapał, niż taką, w której trzeba nieustannie go rozpalać. I tu dochodzę do myśli, która jest dla mnie chyba najważniejsza: nagrody mają imiona i nazwiska; sukces szkoły zawsze występuje w liczbie mnogiej.
Nie ma bowiem dobrej edukacji bez nauczycieli, którzy potrafią nie tylko przekazywać wiedzę, ale też rozbudzać ciekawość. Bez wychowawców, którzy czasem muszą być psychologami, mediatorami, negocjatorami i mistrzami cierpliwości – nierzadko podczas jednej przerwy. Nie ma jej bez pracowników sekretariatu, którzy znają odpowiedzi na pytania, zanim pytający zdąży je właściwie sformułować. Bez administracji, która potrafi pogodzić przepisy z rzeczywistością, choć obie te sfery nie zawsze wykazują chęć współpracy. Bez księgowości, dla której każda złotówka musi mieć swoje miejsce, nawet gdy nasze marzenia inwestycyjne zdecydowanie przekraczają możliwości budżetu.
Nie ma dobrej szkoły bez pracowników obsługi, którzy codziennie udowadniają, że porządek nie bierze się znikąd, a rzeczy zepsute nie naprawiają się same. Bez osób, które otwierają szkołę, zanim większość z nas zdąży wypić pierwszą kawę, i dbają o nią jeszcze długo po ostatnim dzwonku.
Nie ma też szkoły bez ludzi, którzy nie zawsze stoją w pierwszym szeregu, nie zawsze zabierają głos i nie zawsze oczekują uznania. A jednak każdego dnia robią swoje - rzetelnie, odpowiedzialnie i z przekonaniem, że ich praca ma sens.
I właśnie za tę codzienną, często niewidoczną wielkość chciałbym Wam dzisiaj podziękować. Bo szkoła nie jest sumą etatów. Nie jest też zbiorem sal połączonych korytarzami. Szkoła jest sumą relacji, ambicji, charakterów, doświadczeń, talentów, a czasami również sporów. I dobrze, że tych ostatnich nie brakuje. Gdybyśmy wszyscy zawsze myśleli identycznie, mielibyśmy zapewne bardzo spokojne zebrania, ale niekoniecznie lepsze pomysły. Nie oczekuję więc od Was jednomyślności. Znacznie bardziej cenię wspólną odpowiedzialność.
Jest jednak jeszcze coś, czym chciałbym się dzisiaj z Wami podzielić. Coś bardzo osobistego, co być może lepiej niż jakiekolwiek statystyki, nagrody czy przemówienia pokazuje, na czym polega niezwykła siła edukacji. Kiedy kończyłem Gimnazjum nr 36, które mieściło się dokładnie w tym samym budynku, w którym dzisiaj wspólnie tworzymy XXX LO, mój wychowawca, Pan Zygmunt Ficek, późniejszy wicedyrektor szkoły, napisał do mnie list gratulacyjny. Wśród życzeń znalazły się słowa, które zapamiętałem na całe życie. Życzył mi, abym przy całej swojej ambicji:
„pamiętał o szczęściu, ale nie tym w takości swojej immanentnie zawartym, ale szczęściu, które po prostu jest”.
Przyznacie, że nie były to typowe życzenia dla absolwenta gimnazjum. Zamiast zwyczajowego „powodzenia w dalszej nauce” otrzymałem zdanie, nad którym można zastanawiać się przez następne dwadzieścia lat. I, jak widać, zastanawiam się nad nim do dzisiaj. Jest w tej historii coś, co szczególnie mnie porusza. Po latach wróciłem do tego samego budynku, choć już w zupełnie innej roli. Zmieniły się czasy, ludzie, szkolna rzeczywistość. Zmieniłem się również ja. Ale słowa mojego wychowawcy pozostały. I czy można znaleźć piękniejszy dowód na to, że edukacja naprawdę działa? Że nauczyciel potrafi powiedzieć coś, co przeżyje wszystkie sprawdziany, egzaminy, świadectwa, a nawet szkolne mury? Dzisiaj dostrzegam w tych słowach jeszcze jedną ważną myśl. Można całe życie wyznaczać sobie kolejne cele, zdobywać nagrody, realizować ambitne przedsięwzięcia, budować, zmieniać i ulepszać. Można nieustannie gonić za tym, co jeszcze przed nami. I nie ma w tym nic złego. Ambicja jest przecież wspaniałą siłą napędową. Ale pośród tych wszystkich planów i osiągnięć warto czasem zatrzymać się i zauważyć szczęście, którego nie trzeba zdobywać. Szczęście, które nie jest nagrodą za sukces, nie wymaga uzasadnienia i nie czeka na nas za kolejnym zrealizowanym celem.
Szczęście, które po prostu jest.
W spotkaniu z drugim człowiekiem. W życzliwym słowie. W dobrej rozmowie. W satysfakcji z dobrze przeprowadzonej lekcji. W uczniowskim „dziękuję”, które czasem pada dopiero po wielu latach. W świadomości, że jest się częścią czegoś ważnego. W zwykłym dniu, który wcale nie musi być nadzwyczajny, żeby był dobry.
Dlatego z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę Wam nie tylko sukcesów, awansów, nagród i spełnienia zawodowych ambicji.
Życzę Wam również umiejętności dostrzegania tego, co dobre, zanim stanie się tylko wspomnieniem.
Życzę odwagi do zadawania pytań, także tych niewygodnych. Siły do obrony własnych przekonań, ale też otwartości, by czasem przyznać rację komuś innemu.
Życzę, abyście nigdy nie zatracili ciekawości świata. Bo chyba największym paradoksem edukacji byłby nauczyciel, który przestał się uczyć.
Życzę Wam pracy, która daje satysfakcję, ale nie pochłania całego życia. Ambicji, która rozwija, ale nie odbiera spokoju. Wrażliwości, która pozwala dostrzegać innych, ale nie każe zapominać o sobie.
I przede wszystkim życzę Wam, abyście nie odkładali szczęścia na później. Na zakończenie roku szkolnego. Na wakacje. Na kolejny awans. Na moment, kiedy wszystko wreszcie zostanie zrobione. Bo umówmy się - w szkole taki moment może nigdy nie nastąpić. :)
Nie byłbym jednak sobą, gdybym na koniec nie wspomniał o tych, bez których Dzień Edukacji Narodowej właściwie nie miałby sensu. O naszych Uczniach i ich Rodzicach. Bo 14 października jest świętem całej społeczności szkolnej. Nauczyciele mogą być jego najbardziej rozpoznawalnymi bohaterami, ale przecież żadna opowieść o edukacji nie byłaby kompletna bez tych, dla których i z którymi ją tworzymy.
Drodzy Uczniowie! To Wy jesteście najlepszym dowodem na to, że w szkole nie wszystko przebiega zgodnie z planem - i bardzo dobrze! Potraficie zadać pytanie, na które nie przygotowano odpowiedzi, zakwestionować coś, co dorosłym wydawało się oczywiste, i przypomnieć nam, że świat nie kończy się na podstawie programowej. Życzę Wam, abyście nie bali się myśleć samodzielnie, popełniać błędów i szukać własnej drogi. Abyście nigdy nie pomylili dobrej oceny z własną wartością. I abyście zapamiętali ze szkoły znacznie więcej niż tylko to, co będzie na maturze.
A Rodzicom dziękuję za zaufanie. Za współpracę, rozmowy, sugestie, a niekiedy także za trudne pytania, które zmuszają nas do spojrzenia na własne działania z innej perspektywy. Wychowanie młodego człowieka nie jest przecież konkurencją między domem a szkołą. To wspólna odpowiedzialność, której nie da się przerzucić na drugą stronę. Bo dobra szkoła nie jest miejscem, w którym wszyscy zawsze mają rację. Jest miejscem, w którym każdy ma prawo być wysłuchany, a wszyscy starają się robić to, co słuszne.
Na zakończenie wrócę jeszcze do tej jednej litery, od której zacząłem. Między ocenianiem a docenianiem rzeczywiście jest niewielka różnica w zapisie. Chciałbym jednak, aby w naszej codzienności było odwrotnie - aby docenianie zajmowało znacznie więcej miejsca niż ocenianie. Bo ocenę można poprawić. Statystykę można przeliczyć. Sprawozdanie można uzupełnić. Ale chwili, w której drugi człowiek poczuł się ważny, nie da się zastąpić żadnym dokumentem. I może właśnie na tym polega najważniejsza lekcja, której powinniśmy uczyć się wszyscy - niezależnie od tego, po której stronie nauczycielskiego biurka siedzimy. A słowa Pana Zygmunta Ficka przypominają mi dzisiaj jeszcze jedno: że nie zawsze wiemy, które z wypowiedzianych przez nas zdań pozostanie z uczniem na całe życie. Dlatego warto ważyć słowa. Warto dostrzegać ludzi. Warto być dobrym nauczycielem, dobrym współpracownikiem i po prostu dobrym człowiekiem. Bo budynki można remontować, pracownie wyposażać, a szkoły reformować. Ale to, co człowiek pozostawia w drugim człowieku, jest najtrwalszą inwestycją w edukacji.
I tego właśnie nam wszystkim życzę. A jeśli przy okazji uda nam się znaleźć w tym roku szkolnym trochę spokoju, będzie to już osiągnięcie zasługujące na osobną Nagrodę Dyrektora. :)
Wszystkiego najlepszego z okazji naszego wspólnego święta!
Z wdzięcznością, szacunkiem i nieustającą wiarą w naszą Trzydziestkę,
dr inż. Grzegorz Gawłowski
Dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie
Fot. Piotr Wojnarowski Kancelaria Prezydenta Miasta Krakowa
Fot. Marcin Tokarczyk
Fot. Jakub Krzak

31-875 Kraków
os. Dywizjonu 303 bl. 66